Nowy wymiar bloga

Minął kolejny rok. Razem z mijającym czasem pojawiają się kolejne projekty w stowarzyszeniu i kolejne wnioski odnośnie działalności i rozwoju. Wraz z pomysłami odnośnie kierunków, w którym płynąć będzie nasza organizacja, pojawiła się polemika dotycząca tego bloga: jak powinien wyglądać? jaka powinna być jego tematyka?
Możemy śmiało powiedzieć, że nie do końca jesteśmy zadowoleni z wpisów jakie się do tej pory pojawiły, jak i z częstotliwości pojawiania się tych wpisów, dlatego potrzebne są pewne zmiany i uściślenia.
Ale co powinno się pojawiać na blogu stowarzyszenia? Odpowiedź jest zapewne trywialna. Jako, że jesteśmy stowarzyszeniem działającym na polu kultury i edukacji, taka tematyka będzie nam towarzyszyła również na tym blogu.
Zdajemy sobie sprawę z tego, że pewien rozdział się zamknął i czas postawić grubą kreskę ponad przeszłością skupiając się jednocześnie na wyznaczonych sobie kierunkach. Tego życzę sobie i całemu stowarzyszeniu i po cichu traktuję to jako cel na ten rok i postanowienie noworoczne.

Opublikowano Żywienie Dzieci | Skomentuj

Loki – Wizja Dźwięku

Przypadkowa wizyta w Empiku. Na półce z nowościami płyta – Piotr Rogucki, „Loki – Wizja Dźwięku”. Zakup bez zastanowienia. Pierwsze przesłuchanie. Potem drugie i trzecie. I każde kolejne, coraz bardziej wciągające. Momentami aż trudno się oderwać.

Dość szybko dobiegły mnie komentarze osób, które słyszały singiel („Szatany”), że po co solowa płyta, skoro muzyka na niej w sumie ta sama, co w twórczości Comy? Moim zdaniem zarzut całkowicie bezpodstawny. Na solowej płycie Roguca brak absolutnie podstawowego, pierwotnego „atutu” Comy – brak mistycyzmu. Co wcale nie oznacza, że „Wizji Dźwięku” czegokolwiek brakuje. Natomiast wrzucenie tego albumu do tego samego worka, co albumy Comy, byłoby dużym, dużym błędem.

Sam autor o swoim dziele wypowiada się tak, jakoby był to „zapis ścieżki dźwiękowej do filmu muzycznego, który nie powstał”. Bardzo ciekawe stwierdzenie, a im dłużej słucham „Wizji Dźwięku” tym mocniejsze mam wrażenie, że właśnie tak jest.

Muzycznie płyta oscyluje w okolicach szeroko pojętego rocka, nie brak tam motywów punkowych, nie brak folkowych, popowych, gdzieniegdzie słyszę szantową melancholię. Emocjonalnie tę płytę stawiam gdzieś w okolicach solowych dokonań Kasi Nosowskiej, klimatycznie – ze względu na dużą różnorodność, elementy ironiczne i pastisz – niedaleko twórczości Tymona Tymańskiego. Jednakże patrząc na całość – ciężko mi przyrównać „Wizję Dźwięku” do jakiejkolwiek znanej mi płyty.

Wielokrotnie w moim życiu zadawałam sobie pytanie, czy można nagrać płytę, na której każdy utwór jest nieco z innej beczki, a która jednocześnie będzie dogłębnie spójna? Jedyną chyba taką muzyką, którą znam, była ścieżka dźwiękowa z musicalu „Hair”, w którym piosenki niby osadzone w jednym klimacie, a jednak każdy utwór to osobna opowieść. Innych tak spójnych albumów nie pamiętam. Aż tu nagle pojawił się Loki. Nie da się ukryć, że to postać głównego bohatera scala album Roguca w spójną, nierozerwalną całość. Zabieg może dość prosty, ale jaki skuteczny! Poszczególnych piosenek słucha się jednym tchem, jednej po drugiej tak, jakby (właśnie!) oglądało się świetny, muzyczny film, w którym wartka akcja i wciągająca fabuła są jego podstawowym atutem.

Jest naturalnym dla Piotra Roguckiego, że płyty z jego udziałem odkrywa się kawałek po kawałku, a im więcej się ich słucha, tym więcej emocji i ciekawostek się odkrywa. Tu absolutnie nie jest inaczej. Czekam na czas, kiedy za rok, dwa lata, dziesięć, znów włożę „Wizję Dźwięku” do odtwarzacza, i kolejny raz słuchając znanych na pamięć utworów, odkryję w nich coś całkowicie nowego.

Czy jestem zafiksowana na Piotrze Roguckim i jego twórczości? Zdecydowanie. I zdecydowanie nie jestem obiektywna w moich opiniach. Niemniej jednak recenzja zawsze jest subiektywna, więc nie robię nic niestosownego :)

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że na taką polską płytę czekałam wiele lat.

Opublikowano Wycieczki Muzyczne | Otagowano , , , , | Skomentuj

Odkrycia, które zmieniły nasze życie: Internet

Pobudka, prysznic, toaleta, szybkie śniadanie, do pracy… A nie… jeszcze sprawdzę pocztę…

Ufff… kolejny dzień w pracy. No to sprawdźmy najpierw co nowego na onecie…

Ilu z nas tak rozpoczyna dzień? Zapewne większość. Globalna wioska jest już tak mocno zakorzeniona w naszej osobowości, że niewiele osób wyobraża sobie, że można się obejść bez Internetu. Wystarczy mała awaria łączą, żeby na kilka godzin odciąć nas od najświeższych informacji, czy plotek. Osobiście nie znam zbyt wielu osób, u których nie zakończyło by się to frustracją. Ale oczywiście Internet to przede wszystkim źródło wielu przydatnych informacji, które dostępne są na bieżąco. Serwisy informacyjne, specjalistyczne, społecznościowe, aukcyjne, setki sklepów internetowych, to dziś nasza codzienność. Czasy, kiedy trzeba było iść do biblioteki, aby wyszukać w dobrej encyklopedii kilka haseł, odeszły bezpowrotnie wraz z nastaniem ery Wikipedii. Szukanie fajnych prezentów nie równa się już czasochłonnemu pokonywaniu kolejnych sklepów w mieście od kiedy możemy korzystać z Allegro. Nie musimy się w kółko denerwować, że stacje radiowe puszczają wciąż te same kawałki – wystarczy uruchomić odpowiedni program i wybierać spośród setek rozgłośni radiowych. Nie trzeba już stać w kolejce do okienka, żeby otrzymać kilka mało istotnych informacji o możliwych ofertach zatrudnienia. Dziś mamy szybki dostęp do setek, jeśli nie tysięcy ofert pracy w jednej chwili!

Ale odcinając się od wielkomiejskich przykładów Internet to również możliwość dostępu do informacji dla ludzi, którzy ten dostęp mieli bardzo ograniczony ze względu na brak szkół czy bibliotek. Dziś dostęp do globalnej sieci praktycznie nic nie kosztuje, przez co prawie każdy może sobie na to pozwolić. Nawet nie przytaczając żadnych dokładnych danych odnośnie wzrostu poziomu edukacji na wsiach, spowodowanego dostępem do Internetu, ciężko zanegować fakt, iż taki wzrost siłą rzeczy musiał się dokonać.

Przy tak wielu plusach, wszystkie zagrożenia związane z Internetem wydają się być błahe. Oczywiście. należy potępiać wszelkie inicjatywy ścigane z kodeksu karnego, jednakże plusy wyraźnie przeważają nad minusami.

Trudno przewidzieć w jaką stronę Internet pójdzie za 5-10 lat. Zmienia się w tak dynamicznym tempie, że czasami trzeba się mocno postarać, żeby odnaleźć coś wartościowego w gąszczu szumu informacyjnego. Jednak jest to wynalazek, który najmocniej wpłynął na nasze życie w ciągu ostatnich lat. Pozostaje tylko powiedzieć: „Do zobaczenia w sieci!”

Opublikowano Felietony | 2 komentarzy